„Far over the Misty Mountains…”

Długo nie chciało mi się u zaglądać. Długo nie chciało mi się nic napisać. A dzisiaj jakoś mnie natchnęło by przeczytać wszystkie wpisy od początku… Przez te parę lat wiele się zmieniło. Chyba poukładałam sobie pewne rzeczy w głowie, choć czasami sama łapię się na tym, że dalej nie wiem czego chcę. Chyba nie żałuję żadnej podjętej decyzji, choć niektóre z nich wymagały ode mnie wiele nerwów, przemyśleń i nieprzespanych nocy. Chyba nie żałuję zaprzestania zawracaniem sobie głowy medycyną – tematem przewodnim tego bloga. Na pewno nie żałuję nowych znajomości, nowych hobby, nowego „marnotrawienia” czasu.

Wiele rzeczy bym zmieniła, niektórych nie chciałabym zmienić ani o jotę, a niektóre chwile chciałabym trzymać w swoich łapach jak najdłużej.

I zrobił się z tego zwyczajny lament.

Czasami sama nie wiem, czy podjęte decyzje są dobre. Czy droga, którą obrałam jest właściwa. Czy ja się nadaję do tego wszystkiego. I milion myśli w głowie. Nie znoszę tego uczucia. To tak jak przysłowiowy diabeł i anioł na ramieniu, szepczący do ucha sprzeczne rzeczy.

A tutaj trzeba na prędce coś wymyślić, coś przedsięwziąć, dokonać wyboru. A mi wiecznie brak czasu na przemyślenia, czy aby na pewno to jest odpowiednie.

Zrobiło się tak jakoś melancholijnie.

Podsumowanie mijającego roku

Ten rok 2012 nie był w gruncie taki zły. Podjęłam kilka trafnych decyzji przy oczywiście kilku nie-trafnych. W zasadzie mogę stwierdzić, że ten 2012 nie był zły =} Napisałam pracę licencjacką (obrona w lipcu), podjęłam drugi kierunek studiów, nabrałam trochę więcej pewności siebie, rozwinęłam się „zawodowo”. O tych złych rzeczach pragnę zapomnieć jak najszybciej i mam nadzieję nie powtórzyć tych błędów w roku następnym.

 

A wszystkim życzę wyśmienitej zabawy i lepszego Nowego Roku! : )