Archiwum dla Grudzień, 2017

Święta, święta i po świętach

Moje pierwsze tak długie święta od kilku ładnych lat. Jakoś dotychczas świętowałam jedynie 25.12, bo lab, bo praca… W tym roku udało się poleniuchować. Długo. Nawet długo za długo, bo urlopuje się aż do Nowego Roku :)

 

W tymże roku również najadłam się jak nigdy. Sama się dziwię, w jaki sposób byłam w stanie zmieścić w siebie tyle jedzenia (a przypomnę, iż do filigranowych osób nie należę). Wymiękła moja siostra, która z natury je ze 3 razy więcej ode mnie, wymiękł szwagier, a nawet mój mąż. Udały się moje wypieki, potrawy. Panowała fajna, rodzinna atmosfera (w odróżnieniu do pozostałych lat).

Wczoraj wracaliśmy do naszego dużego miasta przez wielkie D. Prowadziłam całą drogę, a muszę przyznać bez bicia, że nie lubię jeździć samochodem mojego lubego. Moja Astra niestety poszła na żyletki po moim wypadku gdzieś początkiem października.

 

Tymczasem, korzystając z tak pięknej, niemal wiosennej pogody idę na długi spacer nad Wisłę.