Robiąc wczoraj porządki natknęłam się m. in. na to:

 

Serducho, nie sługa.

Nie pamiętam czy rysowałam to na fizjologii czy na anatomii (tak nota bene mój wykładowca z rysunku technicznego i grafiki inżynierskiej nie byłby zadowolony z kreskowania ściany serca). W każdym razie zamierzchłe dzieje i nie wiem dlaczego jeszcze nie zostało to spalone. Takich moich twórczości jest więcej, choćby:

 

Kręgi ryb.

 

 

Kręgosłup jesiotra.

Z niektórych jestem naprawdę dumna. Szkoda tylko, że niewiele już z tego pamiętam. I jednak nie będę tego spalać. Niech zostanie na pamiątkę, ot co. Za 20 lat jak będę przetrząsać moje papiery w poszukiwaniu czegoś ważnego, to mam nadzieję spojrzę na to wszystko z sentymentem.

A dzisiaj na dobranoc: