I nowe semestry zaczęły się z pełną parą. Aż na samą myśl o programowaniu nogi mi się trzęsą, ale jestem dobrej myśli. Jestem na tryliard procent pewna, że największy problem w tym semestrze przysporzy mi mechanika ogólna na IBMie i fizjologia… roślin na zielonym i to dosłownie ;) Ciężko było mi poukładać plan w tym semestrze, bowiem na II kierunku niewiele mi przepisali (w sumie jedną rzecz) i tak się złożyło, że niemal codziennie siedzę od 7 do 21. Nie ma za bardzo czasu na odpoczynek, na czytanie, na ogarnięcie się na zajęcia, a tym bardziej na Konferencję, która zbliża się wielkimi krokami, a moje prezentacje i artykuły jak były na poziomie zerowym, na takim pozostały.

Światełko w tunelu widzę w przychodzącej wiośnie, pączkach roślin, dużej ilości słońca i stosunkowo wysokiej temperaturze.

Czy ja mówiłam, że uwielbiam wiosnę? Co prawda kalendarzowa dopiero za 18 dni, a niby przed świętami jeszcze śnieg ma spaść, ale i tak trzyma mnie to mocno w bycie uczelnianio-konferencyjno-domowym.

Niech moc będzie z Wami!