Niczym w meczu Polska-Gracja. Nie spodziewałam się wysokiej oceny, choć przyznam szczerze, że sądziłam, iż zdam ten głupi biotech. Najgorsze/najśmieszniejsze/najlepsze jest to, że poprawka jest 29.06, kiedy mam u siebie w domu wizytę u ortopedy, którą już umawiałam dawno temu. I teraz mam dylemat: poświęcić swe zdrowie, czy zapłacić za warunek z biotechu?

Jutro histologia. Nic mi nie chce wleźć do głowy. Czuję się jak tempa klempa. A najgorsze jest to, że w poniedziałek egzamin, na którym  mi najbardziej zależy, a ja jeszcze nie ruszyłam kompletnie NIC.

Nic tylko wziąć i się powiesić. Chyba pierwszy raz na TYCH studiach łapie mnie dół.

A wyników z bioterroryzmu jak nie było, tak nie ma…

Idę się oddać histologii.