Pierwszy przedsesyjny egzamin zdany. Nie wiem jakim cudem, nie wiem jak, bowiem byłam tylko pewna jednego, jedynego pytania. Ale mam 3.5. Miałam takiego stracha (bowiem egzamin jak i cały kurs był prowadzony w języku angielskim), że nie potrafiłam wydukać zwykłego „hello” na przywitanie innych. Nie mówiąc już o mojej prezentacji na seminarium, na której tak mi się plątał język, że nie wiem czy ktokolwiek coś z tego zrozumiał :/

Tak czy siak: pierwszy egzamin „sesji” semestru IV zaliczony.

 

Medical virology – included

 

Za tydzień biotechnologia.

 

Uff, ale mi ulżyło.