Archiwum dla Maj, 2012

Sesja vs ja -> 0:1

Pierwszy przedsesyjny egzamin zdany. Nie wiem jakim cudem, nie wiem jak, bowiem byłam tylko pewna jednego, jedynego pytania. Ale mam 3.5. Miałam takiego stracha (bowiem egzamin jak i cały kurs był prowadzony w języku angielskim), że nie potrafiłam wydukać zwykłego „hello” na przywitanie innych. Nie mówiąc już o mojej prezentacji na seminarium, na której tak mi się plątał język, że nie wiem czy ktokolwiek coś z tego zrozumiał :/

Tak czy siak: pierwszy egzamin „sesji” semestru IV zaliczony.

 

Medical virology – included

 

Za tydzień biotechnologia.

 

Uff, ale mi ulżyło.

Après (już po)…

I bynajmniej jestem zadowolona. Dzisiejsza chemia była dla mnie trudna, już wiem, że zrąbałam kilka zadań, więc nie nadgonię wczorajeszj biologii. Damn. Jestem za głupia na studia…

Otrzymane książki

Est-ce la peine? (Czy warto było?)

Postanowiłam iść za radą Nieufnego (BlogowaKrytyka) i zacząć pisać recenzje, dostępne pod adresem:
http://literaturowo.blog.pl/
. Zdaję sobie sprawę, że pewnie wychodzi mi to z marnym skutkiem, ale może w końcu nauczę się je pisać. A będę miała co opisywać, bowiem otrzymałam te oto książki w ramach postarzenia się:

Trzy mam już za sobą (oczywiście zaczęłam od „Ręki mistrza”, niemniej recenzji na jej temat nie chcę pisać, by nie bezcześcić dzieła mego ulubionego pisarza) i teraz mam dylemat, którą zacząć. Korci mnie „Gra o tron”, ale chyba zacznę „Las Ethon i duchy przeszłości”.

Zrobiło mi się wczoraj ciepło na sercu, gdy moja lekarka serdecznie mnie uściskała i życzyła powodzenia na maturze w poniedziałek i wtorek. Zrobiłam chyba wszelkie możliwe matury, Witowskiego niestety nie udało mi się skończyć, a mówiąc szczerze mam już tej matury po dziurki w nosie i nie robię już nic. Koniec, finito, the end, finir. Co ma być, to będzie. Ja osobiście nie węszę sukcesu.

A tymczasem za pasem sesja i 8 egzaminów. W tym anatomia (welcome Mr Bochenek), zoologia (i przestarzałe książki plus „Vertebrate life”), histologia (Wheater i „Kompendium histologii” Cichockiego), ochrona środowiska (z „publikacjami” GUSu), ochrona przyrody ( z m.in. wykutą „Czerwoną księgą”), medical virology and epidemiology, bioterroryzm, angielski, wstęp do biotechnologii. Na szczęście omija mnie zdawanie egzaminu z fizyki! Nie boję się anatomii, nie boję się niczego tak bardzo jak ochrony środowiska i przyrody. Nie znoszę, nie lubię, nie chodziłam… Dobrze, że to egzamin na sam koniec sesji, może coś tam się nauczę ;) Po powrocie do Wielkiego Miasta z domu, po terenówkach 18 i 19, zaliczeniówce z zoologii w pn i prezentacji na seminarium z medical we wtorek biorę się za cokolwiek, bo nie będę się w stanie nauczyć się Bochenka w tydzień.