„Za rok, może dwa…

Dzisiaj mija równiutki miesiąc od obrony.

Jestę magistrę. I co z tego? Czasami żałuję, że poszłam na studia. Rozesłałam paręnaście CV. No response. Kończę prawko, zapisałam się na podyplomówkę. I codziennie przeglądam oferty pracy i wysyłam i wysyłam i wysyłam. Może w końcu coś się trafi…

„I’m standing on pins and needles”

Dokładnie tak. Minął rok od mojego ostatniego wpisu (ni mniej ni więcej) i co ciekawe, moje życie jest ostatnio na tyle melancholijne, że nawet nie ma o czym pisać. Praca – Lab – Dom. I tak w kółko. Nawet nie zauważyłam kiedy minęło te 7 miesięcy odkąd zaczęłam tę pracę. Najgorsze jest to, że trzeba by tu zacząć pisać magisterkę, ale zgodnie ze wszelkimi memami – są ważniejsze rzeczy do roboty. Choćby czytanie. Choćby granie. Choćby spanie. Ostatnio polubiłam spać. Może dlatego, że nie za bardzo mam na to czas, a kiedy przychodzi wolne, staram się to nadrobić.

No i zaczął się Nowy Rok. Powinno się podsumować ten, który odszedł i tradycja nakazuje aby spisać listę postanowień. Ja takiej nie robię i tak nigdy nic z tego nie wychodzi ;-) Na razie nic nie planuję, nic nie wnioskuję. Prę do przodu. Sesja. Lab. Magisterka. Obrona. Później się zobaczy co i jak.

Szczęśliwego Nowego wszystkim! I aby był lepszy pod wieloma względami niż poprzedni.